14 lip 2016

Z a p o w i e d ź

2 komentarze:

Zajebiste życie to tylko
kwestia zajebistego myślenia.*



  ╬ 



Znacie to uczucie, gdy całe wasze dotychczasowe życie, zniknęło gdzieś w odmętach kawałków wszystkiego, w co do tej pory uparcie wierzyłeś? Wspomnienia, relacje z rówieśnikami, a nawet twój własny ojciec — to wszystko okazało się  jednym, cholernym fałszem!

Wiecie jak poznałem to dziadowskie uczucie, które miesza w głowie, lepiej niż jakikolwiek alkohol?

W dzień ślubu mojego ojca.

Sądziłem, że ten dzień nie mógł być gorszy, i wiecie co? Przeliczyłem się tak cholernie. Ale kto mógł się spodziewać, że podczas ceremonii, przyszła żona mojego ojca mnie zaatakuje? Na Bogów! To coś zmieniło się w jakiegoś przerobionego wilkołaka z Harry'ego Potter'a z sześcioma skrzydłami. Jak się potem okazało po opowieściach Brayns'a, to coś zwane było Erynią.

Okropne paskudztwo pochodzące z podziemi, które było pod władaniem samego Boga zmarłych — Hadesa.

Ale wiecie, to jeszcze nie koniec! Bo jakim cudem uszedłem z życiem, jak wielu, wielu innych w tam tym kościele?

Oni nic nie pamiętali i to dzięki niezastąpionej Bogini magii i czarów — wyczujcie sarkazm. Bo jaka tytanka ściąga ci spodnie za karę przed wszystkim, a potem komentuje twoje niezwykle fajne bokserki z głową psa, który ma na pysku, okulary?

Ale wracając do właściwego temu; Hekate, która na prośbę Zeusa wymazała im pamięć swoimi "hokus-pokus, czary-mary". Co dziwniejsze, poznałem jej córkę — nie różniącą się niczym od genialnej matki. Cholernie nieprzyjemna, irytująca i złośliwa. Co gorsze, to ona mnie uratowała przed tym latającym dziwolągiem, przeszywając na wskroś ciało, srebrnym mieczem.

I weź tutaj, nie poczuj się urażony. Moje męskie ego, wciąż krwawi!

Całą drogę do obozu herosów — Brońcie mnie Bogowie, ta nazwa wciąż mnie dobija! — Brayns poprawiał mi humor na każdy sposób, natomiast Jewels, córeczka od siedmiu boleści, dobijała mnie za każdym razem swoimi durnymi komentarzami.

Chejron to... no cóż, trudno to wytłumaczyć, ale jest w połowie koniem. Miał tam jakąś specjalną nazwę na takich jak on, ale nie potrafiłem jej zapamiętać za cholerę. Zresztą nie ważne! Wracając do mojej historii, Ron wytłumaczył mi kim byłem.

Byłem Pół-bogiem. To dopiero był szok.

Nikt nie wiedział kim był mój boski rodzic. Moja matka mogła być boginią, chociaż w to wątpiłem, bo jak dobrze pamiętam, zmarła na raka. Albo nie. Natomiast mój ojciec, nie był moim ojcem, jeżeli potwierdziło by się to, że moja matka nie jest boginią, co wiązało się również z tym, że mój prawdziwy stworzyciel też mógł być Bogiem.

Popaprane, wiem. Sam tego nie łapię.

Założyłem się o to z Brayns'em; satyrem, który był moim opiekunem oraz — zabijcie mnie, proszę — Jewels. Obstawiliśmy dwadzieścia dolców za to, który z nas ma rację. Ja, że to mój ojciec jest Bogiem, czy on, że moja matka może być boginią, bo "zmarła" rok po moich narodzinach, jak twierdzą akta.

Przyzwyczaiłem się do nowej codzienności: brak alkoholu, dragów i niezobowiązującego seksu.

Najbardziej na całym świecie chciałem znaleźć nowy dom. Odnaleźć to co zostało mi skradzione. Miejsce, w którym nikt, by mnie nie okłamywał. I znalazłem je, wśród takich jak ja, pół-bogów. U boku tej irytującej dziewczyny i super opiekuna z nogami kozła.

Do pełnego szczęścia pragnąłem tylko prawdy mojego pochodzenia. I wiecie co? Cała moja dotychczasowa podróż, aby uzyskać odpowiedź na dręczące mnie pytanie, była tylko po to, aby spotkać mojego rodzica na łożu śmierci.

Aby sam odebrał mi życie.



*cytat autorstwa - Beata Pawlikowska.

OD AUTORKI: Zapraszam do czytania ♥